Origin Access – Czy kupowanie gier wyjdzie z mody?

Machina promująca nowy tytuł Dice już ruszyła. Dodatki do Battlefield 4 i Battlefield Hardline będą z czasem darmowe. Wcześniej wielkie przeceny, później promocje z darmowymi grami. Super, wspaniałe posunięcie.
Jak to się ma do pieniędzy wydanych przez graczy rok, dwa lata temu? Czy polityka wielkich firm stara się wyciągnąć jak najwięcej pieniędzy z portfela gracza, by potem dodatkowo zachęcić resztę „darmową rozgrywką”? W jakim kierunku to idzie? Czy gry powinniśmy w ogóle kupować? W końcu to nie jest już rozdawanie gier, które miały premierę parę lat temu, lecz tych, które swój debiut obchodziły całkiem niedawno. Dziś poruszymy temat abonamentów dla graczy, czyli podejścia znanego z konsol, na komputerach osobistych.


Głównym potentatem w dziedzinie abonamentów jest Electronic Arts, które za pośrednictwem swojej platformy Origin stanowi ostatnimi czasy małą konkurencję na rynku gier. Mowa tutaj o Steam, czy uPlay, które w tym temacie nie mają alternatywy.
Czym Origin tak intryguje ? Otóż od niedawna dostępny jest abonament Origin Access, w którym za 15  złotych miesięcznie (!), mamy dostęp do pełnych wersji gier, wcześniejszych dem nowych produkcji, oraz dodatków DLC. W ofercie znajdują się nie byle jakie tytuły, są to bardzo popularne gry EA takie jak Dragon Age Inkwizycja, Battlefield 4, Battlefield Hardline, Battlefield 3, SimCity, Fifa 15, The Sims 3, Need for Speed Rivals oraz przykładowo Dead Space 3. Mamy do nich pełny dostęp przez miesiąc ich „udostępnienia” dzięki abonamentowi który opłacamy. Mimo wszystko, te tytuły nadal stoją w dość wysokiej cenie, a płacąc jedynie 15 złotych możemy w nie grać przez dość długi okres.
Stanowi to nie tylko fajną alternatywę dla kupowania gier, lecz realną konkurencję dla kupowania gier zaraz po premierze. Owszem, mamy na to tylko miesiąc, lecz dodajmy, że przykładowo Battlefield 4 otrzymujemy ze wszystkimi DLC które do niego wyszły, gra sieciowa daje nam dodatkowo dziesiątki godzin zabawy. Jeśli ktoś nie chce wydawać dużo pieniędzy, bo nie oszukujmy się, gry są dość drogie, to może grać w trochę „opóźnionym” tempie, mając gry sprzed roku, dwóch, w cenie abonamentu który kosztuje mało, a daje nam wiele tytułów do ogrania. Możemy przypomnieć sobie o akcjach „Specjalny prezent” na tej samej platformie. Gry takie jak Medal of Honor Pacific Assault czy Battlefield 3 (!) są dostępne przez krótki okres, a ten kto doda je do swojej biblioteki, zachowa je na stałe. Super. To daje dużo do myślenia, gdyż wiele osób gry kupowało, i dalej kupuje przy premierze, wydając wielkie pieniądze (bo jak nazwać 240 złotych za grę w edycji premium, posiadającą dostęp do zawartości DLC) na takie tytuły jak Battlefield 4, gdy wystarczy poczekać, i gra może się okazać darmowa, jak miało to miejsce z Battlefield 3. Czy EA zauważyło że lepiej sprzedawać „dostęp do gry”, niżeli samą grę? Ludzi to zachęciło. Wiele osób już korzysta z Origin Access i bardzo zachwala to, że może grać w wiele tytułów, dodatkowo nie tak bardzo starych, płacąc przy tym te przysłowiowe 15 złotych.
Dochodzi do tego „rotacja” gier, dzięki której co miesiąc otrzymujemy nową listę gier.

ps4xbox

Na rynku jest wiele tytułów które po premierze nigdy nie utraciło praw wydawcy, i dalej są sprzedawane w mniejszym, czy większym nakładzie. Lecz nie jesteśmy w stanie dostać ich za darmo. Steam swego czasu także rozdawał gry. Przykładowo gra roku 2011, czyli Red Orchestra 2, byłą dostępna za darmo na platformie Valve. Przyczyniło się to do wielkiego wzrostu popularności produkcji, ale co to miało na celu ? Otóż powstała kolejna gra tego samego producenta, Rising Storm. Oczywiście ludzie którym spodobała się Red Orchestra rzucili się na tytuł zachłyśnięci darmową grą, chwaląc rozgrywkę i realizm z niej płynące. Gdyby nie taka promocja, to wiele osób nie dowiedziałoby się nawet, że taka gra istnieje i im się podoba. Valve jak i producent gry są zadowoleni, ludzie także, bo Red Orchestra nie miała dobrej sprzedaży.
Rising Storm dostało zastrzyk pieniędzy z portfeli graczy, którzy szczęśliwi udali się na pola walki II WŚ. Wilk syty, i owca cała. Taka polityka wydawcy jest jednym, lecz porównując to do EA, ciężko jest nie dostrzec różnic. Darmowe dodatki do Battlefield 4 czy Battlefield Hardline, są oczywistą akcją promującą nowy tytuł jakim jest Battlefield 1. Lecz jak nazwać abonament z darmowymi tytułami co miesiąc? To co się już nie sprzedaje, może zostać wrzucone w abonament, za który ludzi i tak zapłacą, bo znajdą jeden, czy dwa tytuły które im się spodobają. Ba. Jeśli skończy się darmowy miesiąc rozgrywki, to ludzie mogą nawet kupić tak ową grę, oczywiście w promocji, która będzie „przypadkowo” znajdowała się na platformie Origin. Dla mnie to świetne posunięcie EA, ponieważ nawet na grach, które nie sprzedają się za dobrze, mogą zarobić i to sporo. Z mojej obserwacji abonament Origin jest szalenie popularny w Polsce. No bo 15 złotych, to mały pieniądz, a w czasach gdy gry kosztują sporo ponad 100 złotych, warto jest się na takie coś zdecydować.

Red-Orchestra-2-Heroes-of-Stalingrad-logo

Jakie wnioski możemy wyciągnąć z takich dywagacji? EA zauważyło, że gracze lubią tanio i sycie, nawet jeśli możemy jeść tylko przez miesiąc. Świetne zapełnienie luki „abonamentu”, która jest już od dawna dostępna na platformach przykładowo PlayStation czy Xbox. Według mnie taka zagrywka sporo namiesza na rynku i kto wie, może w tym lub przyszłym roku ujrzymy podobne rozwiązania u konkurencji. Steam czy Uplay. „Wypożyczanie gier” za płacony abonament według mnie stanie się niedługo na komputerach bardzo popularne, bo na coś takiego widać spory popyt. Walka o klienta jest bardzo ważnym aspektem wielu potentatów na tym rynku. Według mnie to wielki krok dla Origin, i mam nadzieje że ich biblioteka Origin Access, będzie posiadała dalej tak dobre gry, jak do tej pory. Steam już nie będzie jedyną słuszną opcją cyfrowej dystrybucji, lecz znajdzie się dla niego ciekawa alternatywa.


Stealch

Cześć, jestem Mikołaj. Gry i komputery to mój mały konik. Mam nadzieje że zainteresuje też Ciebie.

  • K4MIL

    Należy jednak zwrócić uwagę na jedną sprawę… Origin nie ma tak rozbudowanej liczby tytułów jak steam, więc abonent wie czego może się spodziewać. W przypadku Steama ta lista jest o wiele dłuższa i w większości są to mało znaczące gry które nikogo nie interesują. Również baza użytkowników „pary” jest większa co też mogło by miec opłakane skutki, bo nigdy nie dogodzi się każdemu.

    • Stealch

      Origin wcale małej biblioteki nie ma, ciągle ją powiększa nie tylko o swoje studio. Można tam znaleźć na przykład Wiedźmina. 🙂

  • Mareczek

    Ja muszę pochwalić posunięcie EA na swojej platformie za usługę Origin Access.Wykupiłem ten abonament około tygodnia temu. Skusiła mnie lista gier dostępnych w programie za 15zł miesięcznie gdzie abonament mogę w każdej chwili anulować. Do tego nie ukrywam że mam spore zaległości z ich tytułami dlatego go wybrałem. Świetna sprawa bo po co mam kupować gry które chcę raz przejść ? Skoro mogę sobie je ogarnąć o wile niższym kosztem i w pełni legalnie 🙂 Jednak z tego co widzę ten abonament jest dla graczy takich jak ja z zaległościami, bo większość ich fanów posiada już te tytuły w które chciało zagrać. Ale i tak dobra alternatywa 🙂

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij