W co grał i gra Lipton?

Praca pracą, ale istnieje jeszcze życie po niej. Zapewne podobnie jak i Wy wykorzystuję swój komputer do grania w mniej lub bardziej interesujące tytuły. Pozwolę sobie w tym wpisie podzielić się z Wami moimi zainteresowaniami od strony gamingowej. 

Swój pierwszy komputer otrzymałem ładnych kilkanaście lat temu. Tak! Chociaż ciężko to sobie wyobrazić, ale po raz pierwszy z klawiaturą przyszło mi się zetknąć w wieku 6 lat. Byłem małym szkrabem, ale od początku przejawiałem zainteresowanie sferą PC’tów. Na początku jednak wszystko psułem, naprawa komputera raz w miesiącu była czymś normalnym. STOP. Miałem pisać o grach.

Zastanawiacie się na pewno, w co tak naprawdę mógł grać taki sześcioletni chłopak. Zdziwię Was. W Virtua Cop 2. Szok, niedowierzanie? Strzelanka z automatycznym namierzaniem, cholernie trudna dla osoby, która pierwszy raz w życiu miała styczność z myszką i klawiaturą. Zabawa w policjantów i złodziei w wirtualnym wykonaniu była naprawdę przednia, grafika nie rzucała się w oczy, bo liczyła się tylko grywalność. Przygoda z Virtua Cop nie była długa, gra w końcu poszła w odstawkę w obliczu pojawienia się innych super tytułów.

Celownik w Virtua Cop 2 nie był najwyższych lotów...

Celownik w Virtua Cop 2 nie był najwyższych lotów…

Virtua Cop zapewne nie była znana dla wielu z Was, a co powiecie na Knights and merchants? Tak myślałem. Młodsi czytelnicy zapewne w ogóle nie kojarzą tej wyśmienitej strategii, która jak na tamte czasy wymagała większego skupienia aniżeli seria Total War. Wystarczy tylko dopowiedzieć, że przejście pierwszej misji/mapy zajęło mi ładnych kilkanaście godzin! Końcówka lat 90-tych, to gra w mniej ambitne produkcje. Nie zwiastowało to tak udanego początku nowego stulecia. Rok 2000 to rok jednej gry – Diablo II. Może Was zdziwię, ale grę Blizzardu na swoim komputerze zainstalowałem dopiero po trzech latach do daty jej premiery. W tamtych czasie dostęp do internetu był bardzo utrudniony , a przede wszystkim nie każdego było stać na opłacenie abonamentu za neostrade. Gra w single player oczywiście dawała frajdę, ale nie mogła być porównywana do lana w kafejce internetowej 🙂

19820-diablo-ii-lord-of-destruction-windows-screenshot-two-more-classes

Te menu zna chyba każdy fan H’n’S. Ciekawostka: miałem tak mały dysk twardy, że nie byłem w stanie zainstalować do podstawowej wersji Diablo II, dodatku LoD.

Mijały kolejne lata, na rynku było coraz więcej tytułów. Seria Fallout, Baldur’s Gate, Twierdza, Half-Life, Counter-Strike, Grand Theft Auto, M&M: Hereos. O radości płynącej z każdej z tych gier mógłbym mówić nieustannie. Niestety radość z grania nie mogła trwać wiecznie. Od mniej więcej 2002 roku zaczął się mroczny okres w moim gamingowym życiu. Komputer wyposażony w ultra wydajną kartę graficzną pt. Intel 3D Graphics nie był już w stanie obsłużyć pierwszych tytułów prezentujących możliwości trójwymiarowego obrazu. Mogłem zapomnieć o GTA 3, nowych odsłonach FIFA. Na całe szczęście była jeszcze cała grupka fajnych gier pracujących na słabszych jednostkach. Seria Disciples, WOW! Legion, czyli tytuł ala Total War: Rome II, Hard Truck: 18 Wheels of Steel (cudowna gra, polecam), Hotel Giant, RollerCoaster Tycon (kto by nie chciał mieć swojego parku rozrywki?), NHL 2002 (jestem fanem hokeja na lodzie), Robin Hood, Tony Hawk’s Pro Skater 3 (mocno lagował), Icewind Dale, Need for Speed. Przyznam szczerze, że w żadne gry nie grałem tak długo, jak właśnie te z roku 2002.

Legendarne menu z Counter-Strike.

Legendarne menu z Counter-Strike.

Mam słabą pamięć, ale wydaję mi się że dopiero w roku 2004 lub 2005 otrzymałem nową jednostkę do gier. Nie była ona z tzw. topu, ale pozwalała zagrać w Medal of Honor, Simcity, Starcrafta, Warcrafta 3, Sacred, nowego Colina, czy wreszcie NFS: Underground. Jak sami widzicie bardzo mocno żonglowałem tytułami. Nie pałałem miłością tylko do klasycznych RPG spod znaku Gothica. Uwielbiałem FPS osadzone w czasach II wojny światowej, dlatego do COD 2 wracałem nieustannie. Gdyby nie słaby komputer, to na pewno zamiłowanie do serii FIFA pojawiłoby się znacznie szybciej niż w 2012 roku. Jednak coś szczególnego łączyło mnie z cRPG w rzucie izometrycznym. Icewind Dale pochłaniałem godzinami, podobnie jak Baldura. W późniejszym czasie gatunek ten mocno podupadł, co było już widoczne od momentu pojawienia się na rynku Świątyni Pierwotnego Zła.

Mniej więcej od 2005 roku dostęp do internetu nie był już żadnym rarytasem. Triumf zaczęła święcić Tibia. Przyznam się, że nigdy mnie ona nie kręciła. Grałem, bo na osiedlu i w szkole mówiło się tylko o niej. Cóż począć. Więcej czasu poświęcałem MU Online na prywatnych serwerach, czy właśnie CS w wersji 1.5 i 1.6. W kolejnych latach zwracałem uwagę tylko na duże tytuły. Małą odskocznię od tego stanowiły klasyki piłkarskie: Championship Manager i Footbal Manager. Zacząłem przejawiać zainteresowanie gatunkiem science fiction z powodu Mass Effect, a jeszcze wcześniej gry online pt. Ogame.

shot0002.1

Ten dreszczyk emocji – legendarny COD2.

Nie miałem swojej jednej ulubionej gry. Potrafiłem jednego dnia zagrać w Prince of Persia z grafiką rodem z Commodore, by drugiego zasiąść przy Skokach Narciarskich 2002. Pamiętajcie też, że to były inne czasy. Z chłopakami na osiedlu nie komunikowało się za pomocą facebooka, tylko domofonu! Wspólne granie w gry? Mało popularne. Starsi woleli pograć w piłkę i co najwyżej przejść się wieczorem do kafejki internetowej, aby po raz kolejny w danym tygodniu uruchomić CS’a czy Diablo II. Nie żałuję tego okresu w swoim życiu. Wszystko było dobrze zbalansowane. Nauka, kumple i komputery. Od 2007 roku czas na granie praktycznie minął. W wieku 15 lat zacząłem godzinami przesiadywać na forum komputerowym. Pomaganie innym, rozwiązywanie problemów z sprzętem, wreszcie testowanie – to przynosiło mi większą frajdę niż granie w jakikolwiek tytuł wydany w tamtym czasie.


Sytuacja na dzień dzisiejszy

Może to zabrzmi śmiesznie, ale mam 23 lata i brak czasu na granie. Jedna-dwie partyjki w CS:GO, to wszystko na co mogę sobie pozwolić w ciągu jednej doby. Tomb Raider 2013, Battlefield: Hardline, Dragon Age: Inkwizycja chociaż mam w bibliotece Origin/Steam, to służą mi tylko i wyłącznie do testowania sprzętu komputerowego. Do tej pory nie udało mi się ukończyć GTA V i Far Cry 4, chociaż bardzo dobrze mi się w nie grało! Pewną odskocznią jest PlayStation 4 i rozrywka przy FIFA 15. Chciałbym więcej czasu poświęcić World of Tanks, chciałbym ukończyć wszystkie questy w Wiedźminie, chciałbym móc ponownie przejść całą serię Mass Effect. Jestem taki jak Wy, jestem graczem. Z lepszą prognozą na przyszłość,

fvwhyp7ca5w6


Lipton

Cześć, mam na imię Piotr. Jestem prezenterem moreleTV w programie TechnologyCorner, a także redaktorem wortalu FrazPC.pl. Komputery to moja pasja. Znajdujesz się na moim blogu, pełnym informacji o nowych technologiach.

  • Nawojka

    Wiedźmin, jak na mój sposób grania to jest najbliższy plan dziesięcioletni 🙂 Zrobić wszystkie questy, zajrzeć w każdy zakątek.

    • Szymon Wikliński

      Uwierz mi 200-300h wystarczy na wszystko 🙂

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij