Wrześniowy, ponury dzień. Siedzę w swoim pokoju i spoglądam na umieszczoną we wnęce biurka konsolę PlayStation 4. Na pierwszy rzut oka widać, że pad choć niegdyś często używany, dziś spowity jest wyjątkową grubą warstwą kurzu. Pomyślałem sobie – to już miesiąc, kiedy ostatni raz było mi dane zagrać na konsoli. Jaki jest powód braku jej aktywności? Czy chodzi o zwykły niedostatek czasu, czy może o coś zupełnie innego?

Zakup konsoli we wrześniu 2014 r. to był impuls. Świetna oferta Red Bull Mobile, o której informowały największe media technologiczne w kraju nie pozwalała na spokojny sen. To też nie przeszedłem obok niej obojętnie. Konsola, choć bez eksluzywnego uposażenia (bez dołączanego tytułu) stała się w szybkim czasie moją własnością…

_MG_1652

Wypada jednak zacząć od tego, że nigdy nie byłem fanem konsol. Ba! Nawet z przysłowiowej „gimbazy” pamiętam potyczki pomiędzy mną, a jednym z nauczycieli. On zaciekle bronił konsol, jeszcze wtedy PlayStation 3 i Xbox 360, kiedy ja byłem ich głównym oponentem. Po 5 latach zmądrzałem. Podjąłem wyjątkową trudną decyzję o zakupie używanego Xboxa 360. Wiedziałem na co się piszę. Chciałem wreszcie przekonać się, dlaczego konsolowcy zieją tak wielką wrogością do grupy określanej mianem #pccmasterrace. Niewielki procent mojej decyzji stanowiła chęć pogrania w gry przeznaczone tylko dla Xboxa, a ich po ośmiu latach od daty premiery urządzenia wcale nie było tak mało. Moja przygoda z konsolą Microsoftu nie trwała długo. Nie pozbyłem się jej jednak na fali niezadowolenia, raczej spoglądałem optymistycznie na wejście do sprzedaży PS4 i XONE i na tej podstawie przekazałem 360-tkę do rąk innej osoby. Tak jak już zdążyłem zaznaczyć, Sony PlayStation 4 jest ze mną obecna od września ubiegłego roku. Na bazie doświadczeń z ostatnich 12 miesięcy pozwolę sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego akurat ta konsola nie przypadła mi do gustu. Wnioskuję że znacie już moje zamiłowanie do komputerów. Tak się akurat składa, że w mieszkaniu dysponuję trzema naprawdę mocnymi jednostkami, które bez wątpienia prezentują wyższą moc obliczeniową od jakiejkolwiek konsoli dostępnej w tym momencie na rynku. Dobra, to nie wpis o pecetach. Zaczynamy.

Wydajność, wydajność i jeszcze raz wydajność.

PlayStation 4 jak powinniście dobrze wiedzieć w większości tytułów AAA pozwala na rozgrywkę w 1920×1080 pikseli przy 30 kl./s. Jak to ma się do dwukrotnie większej ilości klatek uzyskiwanych na średniej klasy pecetach? Of course. Znajdą się i tacy, którym 30 kl./s to wszystko co potrzeba do szczęścia. Mnie jednak to nie satysfakcjonuję. Pamiętam dzień, w którym uruchomiłem po raz pierwszy Killzone. Pytanie, które zadałem po sekundzie grania brzmiało: czy z moją konsolą jest wszystko w porządku? – mam LAGI! Nie, to nie były zacięcia animacji, to był skutek przesiadki z grania na co dzień przy 60 FPS na 30 FPS. Możecie się ze mnie śmiać, ale przez dobre pół roku grałem na PS4 tylko w tytuły iście sportowe. Nie rozstawałem się z FIFA i NBA. W nich przynajmniej miałem odczucie płynnej gry. Po drodze oczywiście wpadł mi w ręce głośny tytuł typu DriveClub czy Shadow of Mordor, ale to nie były gry z gatunku takich bez których nie mógłbym żyć.

Gry tylko dla Sony? Zapomnij.

Część osób kupuję konsolę obok PC tylko dla exclusiv’ów. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy. Czy na tej liście da się znaleźć choćby piątkę tytułów, które wzbudzają powszechny aplauz? Śmiem twierdzić, że oprócz Bloodborne i Uncharted reszta gier to przysłowiowe zapchaj dziury. Zgadzam się w 100% z zwolennikami XONE – ekskluzywne gry dla konsoli Sony nie dorastają do pięt produkcjom przeznaczonym z myślą o urządzeniu z Redmond. Pozwolę sobie wrócić myślami do przeszłości. Podobało mi się w Xbox 360 to, że pomimo mocno straszącej grafiki byłem w stanie zagrać na niej w naprawdę głośne tytuły, o których zawsze słyszałem, a nie było mi dane w nich się rozerwać. Mam tu na myśli serie Forza i Gears of War 3 – klasyki, klasyków i świetna odskocznia od pecetowego światka, który nigdy nie poczuł magii tych produkcji (GoW tylko w wersji 1 i 2 dla PC).

Pad Sony, o zgrozo.

Przypominacie sobie, co mówiono zaraz po premierze PlayStation 4? Jak pozytywnie wypowiadano się o padzie? Nie były to wcale przesadzone opinie. Pad od PS4 w porównaniu z wersją sprzedawaną w poprzedniej generacji jest o stokroć lepszy. Niestety, sam kształt pada to nie wszystko. Sprawa, którą chcę poruszyć dotyczy jakości zastosowanych w jego budowie materiałów. Jeśli mam być z Wami szczery, to przyznaję – nigdy nie byłem zapalonym graczem. Na rozrywkę przy konsoli poświęcałem góra kilka godzin tygodniowo. Da to Wam jakiś pogląd na to, czy pad przez rok czasu użytkowania był mocno eksploatowany. Wystarczyło to jednak do jego autodestrukcji. Po dosłownie czterech miesiącach grania w NBA 2K15 i FIFA15 gumowa pokrywa obecna na lewym analogu… pękła  rozerwała się. Zaznaczę tu, że przesyłka z pokrowcami, które miały zabezpieczyć gałki spóźniła się o trzy dni. Zamówiłem je w chwili, kiedy zacząłem dostrzegać pierwsze objawy „zmęczenia materiału”. Osobną sprawą jest działanie triggerów. Wielokrotnie zdarzyło mi się, że przyciski umieszczony z tyłu pada najzwyczajniej w świecie się zacinały.

Hałas emitowane przez  konsolę.

Może i jestem przewrażliwiony, może mają na to wpływ zmieniające się trendy – stawianie na ekologizm, spokój ducha i cholera wie jeszcze co, ale wiem jedno – konsola PlayStation 4 może uprzykrzyć życie każdej osobie, której zależy na urządzeniu do grania zachowującym jakieś granicy rozsądku jeśli chodzi o emitowany hałas. Nie jestem w stanie Wam teraz dokładnie przybliżyć wartości odczytanych z sonometru, ale stawiam dolary przeciwko orzechom, że Wasz komputer regularnie czyszczony nie jest tak głośny jak „konsoleta” Sony. Jest godzina 24.00, akurat mam chęć zagrania na PlayStation. Szkoda tylko, że wszyscy położyli się spać, a pracę konsoli słychać w sąsiednim pokoju. Weźcie to pod uwagę przy jej ewentualnym zakupie 🙂

382441404312189175209

To byłoby na tyle. Cztery powody, dla których sprzedaję Sony PlayStation 4. Zaznaczam przy tym, że konsolę oceniam z punktu widzenia posiadacza naprawdę potężnego PC. Ciekaw jestem, czy znajdzie się wśród czytelników osoba, która korzysta/ła z PS4 w podobny sposób. Czekam z niecierpliwością na Wasze komentarze! Pozdrawiam,

Lipton